Drodzy czytelnicy Trzech Mioteł!
Serwis ten oprócz dostarczania informacji o Świecie Magii oraz o
tym, co dzieje się w naszych szkołach, ma również na celu polepszenie współpracy
między nimi. A ja czuje się w obowiązku zwrócenia uwagi na pewne przykre
informacje, jakie do mnie dotarły w ostatnim czasie.
Z wiadomych przyczyn Trzy Miotły nie zaprosiły do współpracy
jedną ze szkół – Riddikulus. Ciężka sytuacja w samej szkole oraz narastające pogłoski
o ‘lepkich łapkach’ założyciela przyczyniły się do napiętych stosunków między tą placówką a innymi szkołami. Sam widziałem skopiowane obrazki z wypasu,
podkradnięcie pomysłów na grafiki typowe dla innych szkół (mnie też to spotkało), jak
i samego funkcjonowania i atrakcji, które wyróżniają daną szkołę. Niektóre z
tych rzeczy nie były oczywiste, mogły jednak sugerować pewne podobieństwa,
niekiedy bardzo zbliżone do oryginału.
Dlaczego o tym piszę?
Bardzo nie lubię kiedy czyjaś praca, wysiłek włożony w jej
wykonanie i czas spędzony na opracowaniu pomysłu jest w tak bezczelny sposób wykorzystany
i podkradany. Tym razem postanowiłem wykorzystać Trzy Miotły i ostrzec pozostałych
dyrektorów, ponieważ po raz kolejny odwiedzając ich stronę przypadkiem
natrafiłem na kolejną rzecz, która została całkowicie skopiowana. Już nie chodzi
o pomysł czy wzorowanie się, to wykorzystanie czyjejś pracy i pomysłowości do
własnych celów.
Oto przykład:
Riddikulus:
Winsford:
Z pozoru może się to wydawać błahe, przecież to tylko zwykłe tabelki. Uważam jednak, że takie rzeczy nie powinny mieć miejsca, to nie jest 'pomysł' na który wpada się od razu i jest prosty do wykonania. A właśnie od takich rzeczy się to wszystko zaczyna, wcale bym się nie zdziwił gdyby na ich stronie znajdowały się lub znajdą w przyszłości motywy, które są charakterystyczne dla danej szkoły, zabawy czy przedsięwzięcia, z którymi szkoła jest związana. Piszę ten artykuł głównie po to żeby ostrzec dyrektorów o 'lepkich palcach' ludzi z Riddikulusa. Nawet jeśli ŚM to zabawa i odskocznia od rzeczywistości to nie zapominajmy o pewnych granicach i wzajemnym szacunku.
Pozdrawiam,
Reny Boursier.